Ekspert radzi

Relacja z zajęć

Opublikowano: 20 lutego 2018 | Bez kategorii

Podczas styczniowych ferii zimowych Sala Doświadczania Świata zmieniła się w indiańską wioskę. Były to piąte wspólne zajęcia tej grupy półkolonijnej składającej się z dzieci zróżnicowanych wiekowo (od 7-16 lat) oraz pod kątem towarzyszących im problemów (autyzm, zespół Downa, niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim, afazja). Przygoda rozpoczęła się od przywitania w iście indiański sposób – za pomocą obecnych na podłodze kolorowych piórek, które z pewnością wcześniej rozdmuchał silny i porywisty wiatr. Podając sobie w kole garść piór, każdy dowiedział się, w jakim nastroju jest jego kolega lub koleżanka. Poza tym była to świetna okazja do podzielenia się wrażeniami z przeżyć z poprzedniego dnia. Na zdjęciach widoczni są uczestnicy indiańskich zajęć w Sali Doświadczania Świata. Przestrzeń całego pomieszczenia przybrała ciepłe żółte, pomarańczowe, czerwone i brązowe barwy. W tle rozbrzmiewała charakterystyczna dla Indian muzyka. Dzieci wykazywały niemałe skupienie, próbując przekazać sobie powoli i delikatnie piórka lub wręcz przeciwnie – płatając psikusa, łaskotały nimi pozostałych uczestników zajęć, rozsypując je po Sali. Zajęcia zaczęły się w atmosferze śmiechu i szczerego zainteresowania stanem i przeżyciami innych.

By jeszcze bardziej wczuć się w indiańską atmosferę, uczestnicy półkolonii zabrali się za tworzenie jednego z najbardziej charakterystycznych elementów stroju Indianina – pióropusza. I tu pojawiła się mała przeszkoda – większość piórek utknęła w kolumnie. Jedynym sposobem na ich odzyskanie była… zabawa w łapanie wylatujących z kolumny pod wpływem podmuchów wiatru piór. W aktywność zaangażowali się najbardziej Tymek i Zbyszek – do tej pory trzymający się na uboczu. Poza łapaniem samych piórek dzielili się nimi z resztą grupy, tym samym wchodząc w interakcje i wykazując zainteresowanie innymi. Łapiąc piórka, dzieci ćwiczyły koordynację wzrokowo-ruchową, śledzenie wzrokiem, nazywanie kolorów, wyodrębnianie elementów oraz współpracę.

Gdy każdy uzbierał wystarczającą dla niego liczbę piór (zabawa trwała dłużej niż można się było spodziewać ), już nic nie stało na przeszkodzie, by zabrać się do przyczepiania ich za pomocą plasteliny do opaski. W efekcie, na drodze wzajemnej pomocy i współpracy, powstały piękne, kolorowe pióropusze. Całość działań odbywała się w towarzystwie spokojnej muzyki indiańskiej. Najstarszy z uczestników, angażując się w rolę pomocnika, wydzielał plastelinę i przymierzał innym pióropusze. Dzieci liczyły przyklejane piórka, wybierały, jaką liczbę w jakim kolorze chcą przyczepić, w jakiej kolejności (odtwarzanie wzoru) oraz ćwiczyły małą motorykę dzieląc, wałkując plastelinę i wbijając w nią piórka. Pojawiały się również pojęcia – za duży, za mały i porównywanie wielkości przy przymierzaniu swoich pióropuszy. Na zdjęciu poniżej zadowoleni uczestnicy zajęć są już gotowi do odbycia indiańskiej przygody.  

Później mali Indianie wyruszyli w podróż łodzią-pufą. Była to niespodziewana aktywność wychodząca od samych dzieci. Inicjatywa pływania na pufie po łóżku wodnym wypłynęła od Zbyszka, który do tej pory w ciągu całego tygodnia wspólnych zajęć wolał trzymać się na uboczu. Cała grupa popłynęła rwącą rzeką do jeszcze bardziej wzburzonego morza (po łóżku wodnym). Po drodze napotkała różne przeszkody, z którymi dzielnie sobie radziła, współpracując i pomagając sobie nawzajem. Wódz Zbyszek i kierujący statkiem Tymek dzielnie omijali wiry rzeki i dzikie zwierzęta, nie obyło się jednak bez problemów – wódz kilkukrotnie wpadał do rzeki i trzeba było go ratować!  

Wydawało się, że morska podróż, a szczególnie związane z nią niespodzianki, nie ma końca (podopieczni za nic nie chcieli przerwać swoich dzielnych zmagań). Dzielni Indianie omijali przeszkody, np. pojawiające się nagle skały, tylko dzięki rytmicznemu przechylaniu się, podnoszeniu, opadaniu, trzymaniu się za ręce i ratowaniu tych, którzy nagle wypadli za burtę. Zdecydowanie była to grupa Indian silnie ze sobą związanych (czyżby zadziałała magia Snoezelen? ).  

Po trudach podróży wszystkim należał się czas na odpoczynek. Relaks na łóżku wodnym, pufach i kocach odbył się w towarzystwie bajki o przygodach innego dzielnego Indianina, który wykazał się budzącą podziw wrażliwością na los leśnych zwierząt.

Po bajce uczestnicy zajęć nabrali ochoty na podążanie śladem tropów różnych zwierząt. Niespodziewanie każdy trop doprowadził ich do odkrycia jakiegoś zwierzęcia, np. w basenie z kulkami ukryła się zwinna sarna, zaś pod prysznicem światłowodów – przykryty liśćmi siedział mały niedźwiadek. Wszyscy dostali dreszczy, gdy zobaczyli dużego niedźwiedzia. Na szczęście okazało się, że był to bardzo przyjazny leśny mieszkaniec, zatem cała indiańska przygoda zakończyła się uzyskaniem nowego przyjaciela.